
Granica między życiem prywatnym a zawodowym zaciera się z każdym rokiem. Pracownicy sprawdzają firmową pocztę w kolejce do lekarza, akceptują faktury z plaży i edytują prezentacje w taksówce. Smartfon stał się przedłużeniem biurka – ze wszystkimi konsekwencjami, jakie to niesie.
Dane korporacyjne podróżują teraz w kieszeniach setek osób. Każda z nich może zgubić urządzenie, połączyć się z niezabezpieczoną siecią albo pobrać aplikację szpiegującą. Właśnie dlatego rozwiązania klasy Mobile Device Management trafiły na listę priorytetów działów IT.
Mobile Device Management – zdalne zarządzanie w praktyce
Administrator widzi na ekranie mapę z lokalizacją wszystkich firmowych urządzeń. Jedno kliknięcie wystarczy, żeby wymusić zmianę hasła, zablokować zgubiony telefon lub całkowicie wymazać jego zawartość. Mobile Device Management daje kontrolę nad flotą urządzeń bez konieczności fizycznego dostępu do każdego z nich.
Wdrożenie nowej polityki bezpieczeństwa zajmuje minuty zamiast tygodni. Aktualizacje rozchodzą się automatycznie, a niezgodne z wymogami aplikacje zostają usunięte bez angażowania użytkownika.
BYOD – własny sprzęt w firmowej sieci
Model Bring Your Own Device (przynieś własne urządzenie), czyli pozwolenie pracownikom na korzystanie z prywatnych telefonów, redukuje koszty zakupu sprzętu. Rodzi jednak pytanie o to, gdzie kończy się przestrzeń osobista, a zaczyna firmowa. Mobile Device Management rozwiązuje ten dylemat przez konteneryzację – dane służbowe trafiają do zaszyfrowanej strefy odizolowanej od prywatnych zdjęć i aplikacji.
Czy pracownicy akceptują nadzór?
Obawy o inwigilację pojawiają się regularnie podczas wdrożeń. Kluczem jest transparentna komunikacja. Systemy zarządzania nie służą śledzeniu, kto ile czasu spędza na portalach społecznościowych – chronią dane firmowe i samych użytkowników przed konsekwencjami ich utraty.